Wyginiemy

przez | 18 czerwca 2019
wyginiemy - bryza papieru

Wyginiemy

Jest czerwcowy poranek. Pieką mnie plecy, a cichy duszek robi wszystko, by choć w niewielkim stopniu ulżyć moim cierpieniom. Mimo tego i tak za chwilę będę musiał założyć koszulkę, która kojarzy mi się ze skwarem. Na dworze jest jednak zimno. Jakieś dwadzieścia stopni w cieniu.

Cień jest wszędzie. Chmury zasłoniły Słońce. Idziemy. Rozmawiamy. Kupujemy spray na po opalaniu.

A później ląduję w centrum miasta. Muszę wydrukować prezentację multimedialną. Rozumiesz to? W kiedyś zakoszonym matce biało-czarnym pendrivie mam w pliku pdf prezentację składającą się z blisko dwudziestu slajdów. Nakazali mi ją wydrukować dwa razy…

W xero jest tłum. Pracownik punktu każe mi czekać, długo. A ile to długo?, dopytuję. Dwadzieścia minut, słyszę w odpowiedzi.

Kartki niczym wypluwane z białej kwadratowej, głośnej maszyny, są tym czego wszyscy potrzebują. Wychodzę. Nie będę czekał. Najwyżej wrócę, mówię sobie w myślach.

W następnym xero też tłum. Tam też drukują. Sami młodzi ludzie. Czy przyszło mi znaleźć się w mieście pisarzy, a poniedziałek to taki oficjalny dzień na wydruk ich weekendowych dzieł?, zaczynam się zastanawiać. Lecz moja przemyślenia nie mają najmniejszego sensu, bo przecież wiem, że ci wszyscy młodzi ludzie to studenci drukujący swoje prace dyplomowe. Prace, których i tak nikt nie przeczyta.

Drukujemy w zatrważająco niebywałym tempie. W tym miejscu powinienem statystyki dotyczące tego ile książek zostało u nas wydanych w poprzednim roku. Jak i tego ile z nich rozeszły się w nakładzie co najmniej dwóch tysięcy egzemplarzy. Ale tego nie robię, bo jestem przekonany, że tych książek powstało zbyt wiele. No, ale skoro obecnie i w punkcie xero można na świat wypuścić swoje „dzieło”, to się drukuje, marnując przy tym pieniądze i papier.

Szkoda papieru, aż mam ochotę momentami krzyknąć, ale jak krzyknę to stwierdzą, żem wariat, świr. To może lepszym byłoby wykrzyczenie, że szkoda drzew? Tylko, czy i wykrzyczenie tego typu słów nie wiązałoby się z określeniem mojej osoby, jako kogoś z zaburzeniami osobowości?

Ostatnio wyczytałem, że drzewa wycinamy na potęgę, że i nawet minister ochrony środowiska to robi, a my później kisimy się w tych betonowych pustkowiach, podczas przesadnych upałów, czy też zimą, w smogu.

I dlatego wyginiemy. Wyginiemy, bo nie myślimy. A teraz… Teraz gdy to piszę, jadę busem. Na jednym z przystanków do busa wsiada facet z niewielkim drzewkiem w doniczce…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *