Podróże podróże

By | 7 listopada 2018

Snuję się po cmentarzu. Od grobu do grobu, jest pierwszy listopada. Co jakiś czas przystaję w miejscu i słyszę rozmowy, których to tak właściwie nie chcę słyszeć, ale słuch mam dobry, a i zatykać uszu nie przystoi więc słyszę, słyszę, że ten tam, znicz to nieco w lewo trzeba przesunąć i słyszę też zdania przepełnione obawami, słyszę pytania dotyczące tego, czy ona jest dobrze ubrana, czy jej nie za zimno? No cóż. W końcu to takie miejsce. To miejsce na tego typu słowa. Nie powinno mnie to w żaden, nawet najmniejszy sposób dziwić.

Snuję się po cmentarzu. Od grobu do grobu, jest pierwszy listopada i słyszę, słyszę, że Agnieszka to wczoraj o północy wróciła(O! ja też wróciłem o północy, w kinie byłem, jestem jak Agnieszka, myślę), tylko, że Agnieszka wróciła o północy, bo dwa tygodnie w Grecji na praktykach była i szacun jej się za to należy, uznanie jej przysługuje, od grona tego, które słów tych wysłuchuje uważnie, a nie tak jak ja, jednym uchem i to uchem ukrytym pod czapką.
Grono jednak w uznaniu przed Agnieszką nie pada, a jedna z grona, kobieta niemalże taka sama ja ta, która o uznanie dla Agnieszki walczy, stwierdza, że Ania to w Chinach była.

Snuję się po cmentarzu. Od grobu do grobu, jest pierwszy listopada i myślę, że może by tak do tej rozmowy o podróżach się włączyć. W końcu ostatnio poznałem dziewczynę, której największa pasją są podróże i która to ostatnio wybrała się na wycieczkę do… Lublina. Przez Warszawę do niego jechała. Z Suwałk jechała. Ciekawe co u niej? Ciekawe dokąd zawędrowała?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *