Twarze twarz

By | 19 października 2018

Ostatnio teksty tu zamieszczane mają błędy i to błędy takie, że aż głowa mała. No cóż. Pewnie i ten tekst będzie miał błędy. W końcu mam wytłumaczenie na ten stan rzeczy, ale tu przecież nie o tym miało być, a o twarzach, twarzach wrednych, będących wszędzie, skrywających się w każdym nawet najbardziej ciemnym i zapomnianym kącie.

Otwieram oczy i sięgam po telefon, bo zawibrował, bo woła, że mam wiadomość. To MMS. To zdjęcie twarzy, której nie widziałem od kilku lat, a która to twarz czegoś ode mnie chce, która to też coś nagle ma i dla mnie zrobić. A później wstaję, wyłączając tę twarz, i idę, idę do kuchni, w której robię śniadanie, a gdy je konsumuję czuję się obserwowany. To kolejna twarz, patrzy na mnie z ukosa, patrzy ukradkiem, licząc mi kęsy. Tej twarzy nie znam, nigdy jej na oczy nie widziałem. Jest podpisana jakimś imieniem i nazwiskiem, czegoś chce ode mnie, to wynika z treści kartki na której ta twarz się znajduje. Twarz chce ode mnie czegoś nie dając mi spokojnie zjeść obiecując coś w zamian, obiecując coś czego zrobić nie może.
A później idę do kibla, na tronie zasiadam, a na pobliskiej pralce jest mini gazetka, jest dziesiątka twarzy, twarzy, które tu schowały się, aby mi pokibicować? Nie. One również czegoś chcą ode mnie, coś niby obiecując, coś czego zrobić do tej pory nie były w stanie, ale teraz będzie inaczej, twierdzą, teraz los się odmieni.
Czas mija, czas leci. Twarze patrzą na mnie z każdej strony, patrzą i obserwują zastanawiając się tylko nad tym jak by tu sprawić, abym postawił na nich krzyżyk, bo one krzyżyka chcą, tylko i wyłącznie tego.
Wychodzę. Opuszczam to miejsce przepełnione obcymi mi twarzami. W moim domu nigdy nie było, aż tylu obcych mi ludzi, stwierdzam zakładając buty, a gdy otwieram drzwi widzę kolejną, leży na wycieraczce, spogląda na mnie z dołu, chce czegoś, chce krzyżyka, w zamian za nic, no bo jak ktoś kogo pierwszy raz na oczy widzę i to na kartce papieru ma mi coś dać? To nie możliwe, to nierealne.
Wychodzę na dwór. Twarze i tu są. One są dosłownie wszędzie – już chyba to napisałem, a jeśli nie to dobrze, że teraz to zrobiłem, bo one rzeczywiście są wszędzie, one mnie śledzą i swymi wielkimi ślepiami na mnie spoglądają. Zaczynam się bać, bo przecież to pod schizofrenie podchodzi, pod jakieś zaburzenia natury psychicznej o których niewiele wiem. Nie, nie jestem chory. Każdy widzi te twarzy. One się pojawiły, bo mają w tym swój interes.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *