Show na żywo – słów kilka Show_na_żywo

By | 9 lutego 2018

Jakiś czas temu Nikt pod niezwykle wymyślnym pseudonimem, przy, a uznajmy to jako współpracę, z wydawnictwem ebookowo, wydał – nie słowo „wydał” jest tu niewłaściwe, ale na pewno, udostępnił opowiadanie pt. „Show na żywo” (HA! I umiejętny link w tytule jest już wstawiony. Brawo Nikt!)
Z pewnością tego nie zauważyliście, a jak zauważyliście to przepuściliście bokiem niczym zbędną informację, którymi jesteście codziennie napastowani. No, ale to przecież nic, a poza tym to, mniejsza o to. Podsumowując (pamiętajcie żeby nigdy nie pisać: „reasumując”, no chyba, że jesteście księgowymi), opowiadanie Nikogo dostępne jest za parę miedziaków w kilku księgarniach internetowych i to księgarnia, często takich, które to trudzą się sprzedażą ebooków.

Dobra, przejdźmy dalej, bo słów już Nikt wiele zapisał, a wie, że będzie Wam ciężko to czytać. Więc słów mniej powinno być, mniej, o wiele mniej. Nikt ogranicz słowa!

Tekst ten powstaje, gdyż Nikt postanowił nieco podsumować ów jakże wzniosłą publikację opowiadania. Nikt pozwoli sobie wypunktować kilka kwestii co byście nie pogubili się w tym gąszczu liter, słów, zdań i akapitów.

1. To e-book do(tutaj Nikt ma ochotę przekląć), a więc wersji papierowej nie będzie!
Nie dostaniesz zatem książki ze specjalną dedykacją właśnie dla Ciebie. Co prawda Nikt myślał, aby kilka egzemplarzy wydrukować na użytek własny i namacalną pamiątkę, która w przyszłości mogłaby poratować w nagłej sytuacji w kiblu, ale to za drogo wychodziło. Jak chcesz książkę ze specjalnym autografem dla Ciebie to no problem. Daj kilkanaście złotych, a będzie.
I dlaczego to właśnie Tobie miałbym dawać darmową książkę? Przecież widzimy się raz na pół roku? A poza tym to nie książka, to opowiadanie dostępne za, nawet, dwa złote…

2. Nikt nie ogarnia umowy i zawartych w niej zapisów
Tak, Nikt musiał zawrzeć umowę, aby jego opowiadanie mogło się ukazać. I to zawarł umowę wydawniczą – u la la, taki to pożyje.
Umowa ma braki formalne – to Nikt stwierdził jeszcze przed jej zawarciem, ale to dobrze pomyślał Nikt, gdyż w momencie, w którym jakiś bogaty ekstrawagancki szejk postanowi zapłacić Nikomu grube dolary za to opowiadanie, Nikt bez żadnych negatywnych dla siebie konsekwencji zerwie umowę.
Punkt ten jednak powstał z innego powodu. Otóż Nikt nie ogarnia kwestii ustalania ceny e-booka, jak i wypłaty prowizji od sprzedaży, a tej przecież nie zabraknie, na pewno, z pewnością! I pomimo tego, że w umowie była określona cena minimalna, którą Nikt proponował zmniejszyć (wydawnictwo nie przystało na tę propozycję) to cena opowiadania, ta widoczna na stronach internetowych księgarni, ta za, którą e-booka można nabyć jest z dupy wzięta. No nic, mniejsza o to, w końcu poniżej jest kolejny podpunkt.

3. Nikt nie zarobi na publikacji
Więc spokojnie. Nie denerwuj się. Bez stresu możesz kupić opowiadanie nie wpływając na poprawę życia Nikogo. Nie martw się o to, że przyczynisz się do tego, że Nikt wybierze się na wakacje za Twoje ciężko zarobione pieniądze. Na wakacje za Twoje ciężko zarobione pieniądze udadzą się politycy i urzędnicy, ale oni, w końcu, pracują na Twój lepszy byt, a Nikt napisał to opowiadanie z myślą tylko i wyłącznie o sobie i własnych korzyściach materialnych.

4. To opowiadanie powstało kilka lat temu
Nie myśl zatem, że Nikt ślęczał ostatnio tylko przy tym opowiadaniu. O nie, nie. To opowiadanie powstało jeszcze na studiach i jest dobre, ale jednocześnie za długie i za krótkie, a ostatnio Nikt znalazł wydawnictwo ebookowo i tak dla hecy przesłał opowiadanie, które ukazało się bardzo szybko.

5. Grafik chce grube pieniądze
Nie, nie ten, który ostatecznie wykonał okładkę, a ten, którego okładka, choć naprawdę bardzo udana, nie została wykorzystana. Ot, Nikt, aby nie być stratnym przy publikacji opowiadania zrezygnował z oferty tego pierwszego, choć pewnie i tak będzie musiał mu postawić piwo.
Nikt nie należy do grupy osób, które za wszelką cenę, nie patrząc na koszty wydadzą nawet swój największy chłam. Nikt omija szerokim łukiem „wydawnictwa” oferujące wydruk i wprowadzenie książki do wątpliwej dystrybucji za pieniądze „autora”.

6. Więc po co i dlaczego?
Po co ukazało się to opowiadanie? Nikt nie wie. Ot, po prostu, zostało kiedyś napisane i tak teraz znalazło swoje miejsce.
I dlaczego za, aż tak gruuuube i blokujące zakup pieniądze? Ano, przede wszystkim, dlatego, że Nikt miał świadomość, że i tak nikt nie przeczyta tego opowiadania nawet jakby było dostępne za darmo. Więc i czemu nie wypuścić go za kwotę symboliczną? (To akurat pytanie retoryczne. Jeśli nie wiesz czym ono jest, wygoogluj sobie).

Kilka słów o opowiadaniu jest tutaj! (Ha! I kolejny sprytnie wklejony link w tekście)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *