Rambo: Pierwsza krew czyli film nie dla brudasów

RamboPierwszaKrew

By | 5 stycznia 2018

To miało być oglądanie filmu i… prawie było.

Rambo: Pierwsza krew to produkcja amerykańska, w której główną rolę odegrał znany z takich hitów jak „Rocky” czy „Party at Kitty and Stud’s” Sylvester Stallone.

Głównego bohatera poznajemy podczas beztroskiej podróży po jednym z urokliwych stanów USA w trakcie której to poznaje i od razu zaprzyjaźnia się z lubiącym czystych i schludnych ludzi szeryfem niewielkiego miasteczka. I to właśnie kwestia higieny odgrywa w tym filmie nadrzędną rolę prowokując swego rodzaju konflikt pomiędzy żyjącym z dnia na dzień głównym bohaterem, a ubóstwiającym czystych ludzi stróżem prawa.
Pomimo tego, że John Rambo (tak na imię i nazwisko ma główny bohater) nie mył się od dłuższego czasu i pomimo tego, że jego ubrania jak i on sam zarazem śmierdzą zostaje zaproszony do prywatnego radiowozu szeryfa, który uprzejmie wywozi go poza teren miasteczka. Ów pomoc jak i troska dotycząca stanu czystości głównego bohatera nie do końca podoba się brudnemu i śmierdzącemu Johnowi Rambo, który po opuszczeniu i wcześniejszym zasmrodzeniu radiowozu postanawia wrócić do miasteczka aby i tam rozprzestrzenić swój wątpliwy zapach. Na szczęście wyrozumiały szeryf zabiera śmierdzącego włóczęgę na komisariat, urządzony w taki sposób, że i nawet miejsce na niewielkie spa się na nim znalazło.
John Rambo potraktowany biczem wodnym (czy na wszystkich komisariatach policji są bicze wodne?! Nie, na sto procent nie ma! John Rambo miał szczęście!) w końcu zmywa z siebie wątpliwy zapach. Jednakże nie przyczynia się to do całkowitego zmycia z ciała Johna Rambo zaschniętego już brudu. Lecz i tutaj można powiedzieć, że główny bohater miał sporo szczęścia gdyż pozostali funkcjonariusze postanowili zdrapać z niego zaschnięte grudki brudu tak samo jak kobiety ścierają naskórek z pięt. To jednak przypomniało Johnowi o poprzednim gruntownym myciu po którym nie czuł się tak dobrze jak wówczas gdy nie mył się od kilku miesięcy. W związku z tym John Rambo wpadł w swego rodzaju paranoję, pobił niemalże wszystkich obecnych na posterunku policjantów by po chwili zniknąć w błotnistym lesie.

I co prawda film na tym mógłby się zakończyć jednakże mając na uwadze służbę publiczną pełnioną przez policjantów jak i ich wrodzoną troskę o dobro obywateli wyruszyli oni za, nie do końca umytym Johnem, do lasu wykorzystując do tego chociażby helikopter, a spotkawszy się z Rambo nad strumykiem w sposób subtelny zachęcili go do obmycia swego ciała.
W dalszej części filmu widz doświadczyć może swego rodzaju dysonansu poznawczego dotyczącego walki zwolenników regularnych kąpieli z przedstawicielem doktryny średniowiecznej głoszącej, że częste mycie skraca życie.

Podsumowując, film „Rambo: Pierwsza krew” zdecydowanie nie nadaje się do obejrzenia przez osoby wciąż rozważające to czy zacząć żyć zgodnie ze swoim sumieniem czy z przyjętymi przez ogół wytycznymi odnoście codziennej porannej lub wieczornej kąpieli.

Moja ocena to 6,4 w skali od 1 do 10 głównie za zbudowanie interesującej fabuły w oparciu o problem moralny z którym zmagają się miliony

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *