Ja, ja, ja

ja

By | 20 listopada 2017

Poniedziałek – ja, wtorek – ja, środa – ja, czwartek – ja.

Będąc w swoim przekonaniu osobą jedyną i najważniejszą stajemy się niczym konie z klapkami na oczach. Przestajemy dostrzegać to co nas otacza, nie widzimy innych, jesteśmy tylko my. Ja, ja, ja i jeszcze raz ja. Bo mi się należy. Bo ja jestem i już, i wszystko ma być tak jak ja chcę. A gdy coś dzieje się tak jak pierwotnie tego nie zakładaliśmy to winy nie ma w nas, a jest ona ukryta w innych. Bo to inni są tymi złymi, są tymi, którzy popełniają błędy, są tymi, którzy przez swoją, ale na pewno nie naszą, niekompetencję doprowadzają nas do furii.

Ja; nieomylny ekspert w każdej dziedzinie dysponuję słowem świętym, słowem, które należy wysłuchać i po którym należy zacząć działać tak jak ja to stwierdziłem gdyż każde inne działanie jest błędne, jest złe, niewłaściwe.

Nikt obserwując otaczający go świat zaczyna dochodzić do absurdalnych wniosków na podstawie których stwierdza, że nie ma sensu działać z myślą o innych ludziach, nie ma sensu dawać im coś za darmo czy też za naprawdę niewielką cenę gdyż ten ktoś tak bardzo zapatrzony we własne ja nie tylko nie podziękuje, ale i wystąpi z pretensjami, ze swego rodzaju roszczeniem dotyczącym tego, że to co normalnie powinno kosztować go spore pieniądze dostaje za darmo.

A później ja znowu zacznie swoją polemikę, w której żadne nawet najbardziej sensowne i logiczne argumenty nie będą do niego docierać, gdyż ja to w końcu ja i to co ja wiem jest tylko i aż tym czego nie wiesz ty. Bo ja mam rację, jedyną i niezaprzeczalną rację.

Niejaki Łona na w spół z niejakim Webberem zarapowali kiedyś, że tym kto walczy o coś jest wariat, natomiast według zasad obowiązujących tym światem każdy powinien walczyć tylko i wyłącznie o siebie.

Więc chyba nie ma sensu walczyć o coś dla ogółu, gdyż on i tak użyje określenia: „wariat”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *