Z rozmyślań na kacu

Z rozmyślań na kacu

By | 3 września 2017

Nauczani aby nie nazywać rzeczy po imieniu zaczynamy gubić znaczenie słów. Przytłoczeni przez znaczeniowy absurd nie dostrzegamy tego co nas otacza. Podświadomość już nie alarmuje nas, że po raz kolejny jesteśmy manipulowani. Podświadomie/nieświadomie przez też zmanipulowanych nieudolnych manipulatorów zaczynamy nazywać gówno mianem brązowej papki. Bo tak jest przecież przystępniej, delikatniej.

A gdy jednak pokusimy się o stwierdzenie, że godzina kolejnego spotkania nie ma najmniejszego znaczenia, że nie kupimy danego produktu przez prowadzony w stosunku do nas agresywny marketing czy, że to co robi dana osoba jest przejawem marketingu wirusowego, nierzadko stawiamy tą drugą osobę, potencjalnego doradcę klienta, sprzedawcę czy marketingowca w sytuacji w której zderza się ze ścianą określaną mianem dosłowności, prawdy. Natomiast zakłopotanie którego doświadczy, o ile nie jest jeszcze totalnie przepalonym beretem, doprowadzi go do analizy i zadumy nad dotychczasowymi działaniami oraz sposobem ich realizacji.

Ale to będzie tylko chwilowa zaduma. Niegwarantująca nic faktycznego tymczasowa refleksja…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *