Nieprofesjonalny biegacz

Nieprofesjonalny biegacz

By | 11 lipca 2017

Jestem nieprofesjonalnym amatorskim biegaczem, stwierdza Nikt pokonując właśnie drugą dwu i pół kilometrową pętle w lesie.
Jestem nieprofesjonalnym amatorskim biegaczem bo nie działam tak jak inni, profesjonalni amatorzy biegający ku uciesze całego świata.
Czego więc mi brakuje?, sam siebie pyta Nikt, a odpowiedź jest tu chyba, aż zanadto oczywista. Otóż brakuje mi:

1. Profesjonalnego sprzętu
Nikt nie ma żarówiastych butów firmy nike air zone kij wie co jeszcze. Nie ma też ciuchów, które powinny z oddali krzyczeć: „Patrzcie, ja biegam!” Nie ma żadnej różowej, czy jasno pomarańczowej koszulki. Nie ma też spodenek, najlepiej czarnych z deka odsłaniających umięśnione uda. Nie posiada też żadnych ściągaczy na łydki choć kiedyś takowe zakupił, ale sprzedał bo… za bardzo ściągały…
Za to Nikt ma szarą koszulkę i to za dużą o rozmiar czy też dwa. Ma też czarne jak heban spodenki, takie do koszykówki, sięgające nieco za kolano. Ma też niemarkowe, staroświeckie, zszarzałe od biegania po lesie, buty.

2. Aplikacji do odmierzania tętna, czasu, odległości
Nie robi tego bo nie ma żadnej designerskiej aplikacji mobilnej pozwalającej mu to robić. A nie ma takiej aplikacji bo nie ma też mega inteligentnego telefonu pozwalającego mu po pierwsze na ściągnięcie, zainstalowanie i uruchomienie aplikacji, a po drugie na odliczanie tych, tak na prawdę, mało istotnych cyferek.

3. Łączności z Facebookiem, Instagramem, Twitterem czy tym podobną platformą internetową
No bo i po co miałbym to robić?, pyta retorycznie nawet sam siebie Nikt. A jako, że nie łączy się z tymi stronami internetowymi nie wrzuca na nie zdjęć z wypraw biegowych czy też nie informuje o przebiegniętym dystansie. No bo i po co?, po raz kolejny retorycznie pyta Nikt. Bo i co to kogo obchodzi?

4. Wielkich słuchawek na uszach
A mieć powinienem jeśli chcę być tacy jak inni, profesjonalni amatorzy, stwierdza Nikt. W końcu wielkie jak rakiety do ping-ponga słuchawki są przyborem tych najbardziej wtajemniczonych w arkana biegowe. Bez nich, i bez sączącej się z nich muzyki nie da się wykonać dobrego treningu. Bez nich nie da się osiągnąć statusu nawet osoby biegającej amatorsko.

5. Zdrowej żywności
Choć do niej Nikt tak samo jak cała rzesza podobnych do niego stworzeń niby bożych ma swobodny dostęp i mógłby, a co!, zdrowo się odżywiać, ale tego nie robi. Bo po prostu lubi niezdrowo zjeść i popić to jeszcze piwkiem, winkiem czy też czymś mocniejszym.

6. Planu treningowego
Nikt nie zakłada ile kilometrów przebiegnie przed wyjściem na „trening”. Nikt nie planuje w które dni i o jakich godzinach wyjdzie biegać. Nie przygotowuje się do jakiejś większej imprezy. Wychodzi biegać tak po prostu, dla własnego zdrowia. I tak sobie biega, dopóki mięśnie nie zaczną się buntować, albo przez wiele lat zamaskowana w jego wnętrzu astma o sobie nie przypomni.
Bo czy nie jest tak, że w tym wszystkim, w tym całym, bądź co bądź, amatorskim bieganiu nie chodzi o to aby się przy tym dobrze bawić, a nie spinać dupę świecąc przy tym białymi jak dobrze otynkowana ściana zębami?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *