Można i tak…

By | 15 stycznia 2017

Zamknięci w swoim świecie wzajemnej adoracji bez przerwy się całują, po noskach, po uszkach, są ogólnie cacy.
Zamknięci w tym świecie nie mogą go opuścić bo… bo są jego więźniami.
Zamknięci przez siebie nawzajem. Nie wyjdą, nie opuszczą tego świata, to im się nie uda. Są niczym magnesy o przeciwstawnych w stosunku do samych siebie biegunach. Siedzą i się głowią, niewiele robią, niby tworzą. Ostatnio wpadli na genialny pomysł. Kupili ziemniaka, przekroili go na pół po czym zrobili własne pieczątki, pieczątki które odbili na podwójnych, bo trwalszych niż pojedyncze, kartkach papieru. Te kartki później sprytnie pokroili tworząc całą masę… odznak, swego rodzaju orderów. I teraz są niczym wojacy co to na wojnie heroicznie walczyli w obronie ojczyzny. Teraz powoli stają się niczym rosyjscy generałowie którzy to oblepieni są wręcz w całości przeróżnymi orderami. Nic tylko pogratulować, ukłonić się i oddać hołd.

Nikt też znalazł swoją kartkę. Zrobił z niej samolocik i wypuścił go aby ten wznosił się ponad najwyższymi ze szczytów, aby lawirował pomiędzy chmurami. I samolocik ten, wręcz perfekcyjny, gotowy nawet na loty międzyplanetarne rozbił się o całą kupę absurdu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *