Niedokończona noc

By | 11 stycznia 2017

szron
Nikt wsiadł do autobusu, wsiadł rano, bardzo wcześnie. Temperatury miały miejsce minusowe i to przesadnie. Szło zamarznąć, skostnieć, wyzionąć ducha, tak zimno było gdy Nikt wsiadał do autobusu.

Nikt wsiadł do autobusu i zauważył oszronione lodem okna. No cóż – zima, stwierdził. Przez okno nie było widać nic, zupełnie nic. Dookoła panowała względna cisza, tylko klima ciągle szumiała gdy tu nagle, gdy tu wtem Nikt doświadczył nowego dźwięku. To szuranie, skrobanie szyb. To dziewczyna siedząca za nim, skrobie, hałasując przy tym niemiłosiernie.

Jest zbyt wcześnie na tego typu dźwięki, stwierdza Nikt i zatyka uszy, ale na krótko bo głupio tak siedzieć z zatkanymi za pomocą dłoni uszami. Szuranie nie poprzestaje, a Nikt się poddaje, stwierdza: a niech se ona szura, niech próbuje dojrzeć świat. Tylko czy świat wart jest aż takiego poświęcenia w chwili gdy na niebie nie ma jeszcze Słońca? I jaki sens jest w oglądaniu krajobrazu za szybą po raz któryś, setny czy tysięczny z kolei? Czy czasem nie lepiej jest zamknąć oczy i wykreować własną alternatywną rzeczywistość?

One thought on “

Niedokończona noc

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *